Modlitwa na parkingu

Po wielu godzinach jazdy docieram na parking lotniskowy. Mężczyzna z obsługi z papierosem w ustach informuje mnie jak i co mam zrobić. Wyciągam ciężką walizkę z samochodu, a on przeprasza, że mi nie pomaga i tłumaczy się dlaczego. Przeklina. Mówi, że ma przepuklinę i podnosi koszulkę na potwierdzenie. Rozbraja mnie swoją szczerością. Już go lubię. Odruchowo kładę mu rękę na ramieniu i zapowiadam, że się o niego pomodlę. Patrzy na mnie zupełnie nie zdziwiony i mówi, że chętnie. Gasi papierosa. Modlę się o niego i o jego zdrowie. Spuszcza głowę i czeka przejęty. Po wszystkim mówi, że nie wierzy w Boga i prosi, abym modlił się także o jego rodzinę. Daję mu medalik z wersetem biblijnym „Albowiem tak Bóg umiłował świat, Że Syna Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” (J 3,16). Bardzo dziękuje i zapowiada, że będzie go zawsze nosił przy sobie. Z wdzięczności, bez dopłaty, daje mi miejsce dla vipów. W drodze na lotnisko zwierza mi się ze swoich problemów i prosi o poradę. W tym momencie jesteśmy już po imieniu. Kiedy wysiadam, mówi że będzie się o mnie modlił. Lubię takie akcje. I tak się życie toczy. I znowu się okazuje, że człowiek jest tylko człowiekiem, i wszyscy mają problemy, i wszyscy się zmagają, i wszyscy pragną kochać i być kochani. Więc kochajmy, dajmy się kochać i bądźmy gotowi, aby się dzielić sobą z innymi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s