Lato w środku zimy

250px-Mapa_egipt-225x300.png„Na Bliskim Wschodzie wszystko w porządku. Na Bliskim Wschodzie wszystko gra. Tam pokój i spokój, i jechać tylko tam” – śpiewał z ironią na początku lat osiemdziesiątych punkowy zespół Brak. Od Drugiej Wojny Światowej Bliski Wschód to najbardziej zapalne miejsce na świecie. Z drugiej strony to jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla turystów i miłośników historii. Trudno oprzeć się pokusie.

Strach ma wielkie oczy

– Nie jedźcie tam! Tam jest niebezpiecznie! – ostrzegała rodzina i znajomi. Ponieważ polskie MSZ nie wysyłało dramatycznych komunikatów, postanowiliśmy spróbować. Rozpoczęło się od spontanicznego kupna biletów do Ejlatu w Izraelu. Przez kolejne tygodnie zastanawialiśmy się co dalej. Koszt noclegów w Izraelu był dla nas nieosiągalny. Pojawiły się natomiast ciekawe oferty w Egipcie i w Jordanii. Tylko czy tam jest bezpiecznie?Wkrótce spotkałem przyjaciela, który na podróżach zjadł sobie zęby. – Możecie śmiało jechać do Egiptu, a przed wyjazdem koniecznie kupcie sobie w Decathlonie maski do nurkowania. Zanurzycie głowy pod wodę i będziecie śmiać się jak dzieci. To będzie najlepszy urlop w waszym życiu! – zapowiedział.  Zarezerwowaliśmy pokój ze śniadaniem dla dwóch osób  w czterogwiazdkowym hotelu. Choć znaliśmy już swoją przyszłość, trudno było nam się nią cieszyć. Była dla nas niewyobrażalna, nierealna, zbyt piękna.

Nadszedł długo oczekiwany dzień. Wstaliśmy o 3.00 nad razem. Było ciemno, zimno i mokro. Samochód zostawiliśmy na parkingu przy lotnisku. Odprawa odbyła się bez problemów. Do terminalu nie wolno wnosić napojów. W związku z tym wnieśliśmy puste butelki, które następnie w łazience napełniliśmy wodą. Napoje na lotnisku i w samolocie są bardzo drogie. Zabraliśmy ze sobą też dużo kanapek i ciastek.

zima-w-miescie-696x464.jpg

Lot trwał 4,5 godziny. Samolot wylądował na lotnisku Ovda na pustyni Negew w byłej bazie lotniczej Izraela. Niebo było zachmurzone i wcale nie było tak ciepło jak oczekiwaliśmy. Termometr wskazywał jedynie 16 stopni. Kupiliśmy bilet na autobus, który dowiózł nas do granicy z Egiptem, znajdującej się w miejscowości Taba. W autobusie obok mnie siedział młody Belg, który kierował się do granicy z Jordanią. Jego plan obejmował tygodniową podróż wynajętym samochodem i spanie w namiocie. Chociaż moja podróż zapowiadała się atrakcyjnie, to zazdrościłem mu. Wypoczynek z plecakiem jest znacznie bliższy mojej duszy, niż ten w hotelu.

DSC_0013.JPG

F130102GPO02-e1456229980583.jpg

Przejazd przez pustynię zrobił na nas duże wrażenie. Teren był bardzo surowy, górzysty, na całym 70 km odcinku silnie ufortyfikowany. Co chwilę mijaliśmy zasieki, bazy, bunkry, czołgi i działa.

Ejlat to jedyna izraelska miejscowość nad Morzem Czerwonym. To kurort turystyczny, ale i ważny port. Była niedziela, 24 grudnia, wigilia Bożego Narodzenia. Przez okna autobusu dostrzegliśmy dzieci wybiegające ze szkoły na przerwę. Niedziela w Izraelu jest normalnym dniem pracy. Natomiast dniem wolnym jest sobota (Szabat według Wj 20,8-11).

eilat1.jpg

1260-boardwalk-eilat-israel.jpg

Góry, morze i pustynia

Na granicy W Tabie przeszliśmy przez trzy kontrole paszportowe po stronie izraelskiej. Chociaż oficer izraelski zadawał wiele pytań, obyło się bez problemów. Potem przeszliśmy przez trzy kontrole paszportowe po stronie Egipskiej. Gdy przeprawa się zakończyła, bardzo nam ulżyło.

Taba_border_crossing_-_Egyptian_side.jpg

Podeszliśmy do grupy krzykliwych mężczyzn, którzy okazali się taksówkarzami. Część z nich była ubrana w tradycyjną galabiję (białą szatę) i kefiję (czerwono-białą chustę) na głowie. Kontakt z nimi można uznać za naszą pierwszą egzotyczną przygodę.

Po 1 km jazdy zatrzymaliśmy się przy budce, w której trzeba było wnieść opłatę wjazdową na Półwysep Synaj. Budka była zbita z desek, a ludzie ją obsługujący nie wyglądali na urzędników państwowych. Nie mieliśmy pewności co do legalności istnienia tego miejsca. Nie chcieliśmy dać się naciągnąć. Ostatecznie, po wymianie kilku zdań, zapłaciliśmy. Taksówkarz wymienił nam dolary na funty egipskie. Otrzymaliśmy potwierdzenie zapłaty. Na Synaju nie jest wymagana wiza egipska. Kupuje się ją dopiero podczas wjazdu do Egiptu właściwego, po drugiej stronie zatoki Sueskiej.

Na początku drogi, prowadzącej z Taby, przez Dahab, do miejscowości Szarm el-Shejk na samym południu Synaju, 250 m od brzegu widać Dżazirat Firaun (Wyspę Faraona), na której znajduje się zamek z XII wieku, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Został wybudowany przez Krzyżowców w celu obrony drogi prowadzącej z Kairu do Damaszku. Wokół wyspy znajdują najpiękniejsze rafy koralowe w okolicy. Na głębokości 12 m można podziwiać rzadkie gatunki kolorowych ryb.

taba_15.jpg

Po drodze widać było osady Beduinów, niektóre wciąż zamieszkałe, inne już opuszczone. Beduini to lud koczowniczy, zamieszkujący pustynię. Nie są zarejestrowani przez urzędy, nie posiadają dokumentów, nie chodzą do szkół. Kierują się prawem klanowym opartym na Koranie. Na Półwyspie Synajskim mieszka ich ok. pół miliona. Hodują wielbłądy, osły, owce i kozy. Wytwarzają pamiątki. Żyją z turystyki. Są wojowniczy. Na Półwyspie stanowią znaczącą siłę w walce z Państwem Islamskim, które w północnej części Półwyspu próbuje swoich sił.

DSC_0507.JPG

Po 20 km jazdy dotarliśmy do hotelu El Wekala w kurorcie Taba Heights. Miejsce jest chronione przez uzbrojonych strażników. Przechodzi się przez bramkę do wykrywania metali, gdzie jednocześnie przeszukiwane są bagaże. Jest to procedura jednorazowa, przebiegająca w przyjaznej atmosferze.

DSC_0553.JPG

W holu głównym hotelu stała choinka, a z głośników płynęły amerykańskie kolędy. Byliśmy mile zaskoczeni. Arabowie zorganizowali Chrześcijanom święta Bożego Narodzenia. To tak, jakby chrześcijanie zorganizowali Arabom Ramadan. W recepcji spotkaliśmy się z niezwykle miłą obsługą.

Hotel jest zbudowany w pięknym, orientalnym stylu. Byliśmy oczarowani architekturą i materiałami, z których jest wykończony. Żadnych plastików czy drewnopodobnych płytek. Zamiast tego kamień, cegła, drewno. Przez środek hotelu przebiega kupiecka uliczka, nad którą znajdują się balkony stanowiące korytarze i mostki prowadzące do pokoi.

DSC_0572.JPG

DSC_0053.JPG

Raj na pustyni

Przez pola golfowe doszliśmy do morza. Po drodze mijaliśmy palmy i krzaki pokryte kwiatami. Słońce chyliło się ku zachodowi. Wieczór był ciepły. Mieliśmy gołe ramiona i nie było nam zimno. Usiedliśmy na plaży. Po drugiej stronie zatoki Akaba ujrzeliśmy światła miasta Haki w Arabii Saudyjskiej. Po lewej stronie widać było miasto Akabę w Jordanii. Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej było wietrznie, mokro i zimno, a teraz z ukochaną kobietą syciliśmy się zapachem ciepłego, wschodniego, morskiego powietrza.

pole taba.jpg

DSC_0299.JPG

DSC_0313.JPG

Wieczorem odbywała się kolacja wigilijna. Zostaliśmy oszołomieni mnogością i bogactwem potraw. To najlepsze przyjęcie na jakim kiedykolwiek byliśmy. Uśmiechnięci kucharze stali przy swoich stanowiskach i serwowali ryby, kurczaki, kraby. Nas interesowały potrawy bezmięsne, których była zdecydowana większość. W nocy nie mogliśmy spać z przejedzenia.

DSC_0286.JPG

Rano szeroko otworzyliśmy drzwi na przestronny balkon jasno oświetlony przez promienie słońca. Pomimo wczesnej pory, było ciepło. Patrzyliśmy na wysokie palmy, kwiaty i morze w oddali.  Dzień był o prawie cztery godziny dłuższy niż w Polsce. O godz. 6.00 było już jasno, a dopiero o godz. 17.00 zaczynało się ściemniać.

DSC_0051.JPG

Śniadanie było podobnie obfite jak kolacja. Zjedliśmy je na słonecznym tarasie. Kucharz zrobił nam omleta z dodatkami. Do tego dołożyliśmy pieczone ziemniaki, oliwki, świeże daktyle, melona i ciasta.

DSC_0071.JPG

DSC_0102.JPG

Tuż po jedzeniu wyruszyliśmy na plażę. Z hotelu co pół godziny odjeżdża, darmowy busik bez okien. Kierowca był bardzo rozmowny. Miał na imię Abdel. Dużo się śmiał. Puszczał głośno arabską muzykę, śpiewał i tańczył za kierownicą. Patrzyliśmy na niego jak na zjawisko.

DSC_0094.JPG

Panorama 3.JPG

Plaża posiada świetną infrastrukturę, z łazienką, z prysznicami, basenem i barem. Drewniane leżanki są osłaniane przez palmowe parasole. Niebieskooki chłopak o imieniu Ramadan wydawał gościom ręczniki.

DSC_0106.JPG

Jak najszybciej chcieliśmy wejść do wody. Zabraliśmy ze sobą maski. Nieopodal znajdował wypuszczany w głąb morza pomost z dogodnym zejściem. Piasek i woda były podobne do polskiej plaży w lecie. Jednak to, co ujrzeliśmy pod wodą zupełnie nie było podobne do polskiego morza.  Zaczęliśmy śmiać się jak dzieci. Woda była czysta i przejrzysta, a wokół pływały tysiące bardzo kolorowych ryb o rozmiarach od 10 do 60 cm. Trudno było uwierzyć, że to nie jest wybudowane dla turystów akwarium, lecz naturalne piękno nietkniętej przez człowieka przyrody. Ryby nie uciekały. Trzymały się blisko rafy koralowej, która stanowi ich dom i schronienie.

woda 1.jpg

woda 2.jpg

Wróciliśmy na leżankę. Spijaliśmy promienie słońca, których od tak wielu tygodni nie doświadczaliśmy. Jedliśmy owoce. Byliśmy w raju.

Przypadkowy zjazd podróżników

Nie jesteśmy ludźmi hotelowymi. Pławienie się w luksusach nie jest w naszej naturze. Wręcz nas takie życie nudzi. Na hotel zdecydowaliśmy się tylko z jednego powodu – była to okazja, z której nie można było nie skorzystać. Prawie wszyscy goście byli nam podobni i znaleźli się w hotelu z tego samego powodu. Spotkaliśmy wielu wspaniałych Polaków, Litwinów, Ukraińców, Łotyszy oraz jedną Włoszkę. Całymi wieczorami rozmawialiśmy ze sobą o podróżach przyszłych i przeszłych. Byli bardzo ciekawymi, kulturalnymi, ciekawymi świata ludźmi. Jeden z Polaków był pilotem, jego żona wykładowcą akademickim, inny prawnikiem, naukowcem. Nikt nie pił. Nikt nie palił. W zamian mieli duży głód poznawania i eksplorowania. I tak pewnego popołudnia postanowiliśmy pochodzić po okolicznych wzgórzach. Gdy już do nich dotarliśmy, podbiegł do nas strażnik i stanowczo zabronił nam na nie wchodzić. Dodał też, że nie wolno nam się zbliżać do oddalonych o 2 km pustych zabudowań. Nie wyjaśnił o co chodzi. Powiało ograniczeniami, które wzbudzają niepokój. Puściliśmy sobie wodzę domysłów. Al Kaida? Państwo Islamskie? Następnego dnia młoda ukraińska para wyruszyła w tamtym kierunku, aby sprawdzić co może stanowić potencjalne zagrożenie. Wieczorem uspokoili nas. Nie chodziło o terrorystów, lecz o wilki, które wieczorami schodzą z gór i zapuszczają się do opuszczonych osiedli.

DSC_0271.JPG

DSC_0477.JPG

Brzegiem morza przejeżdżało na wielbłądach dwóch Beduinów. Jeden z nich zeskoczył na ziemię i pośpiesznie zaczął zdejmować swoje ubrania. Wszedł do wody i do ramion zanurzył ręce. Po chwili wyciągnął olbrzymią ośmiornicę. Zabił ją na naszych oczach, włożył do worka, ubrał się, wsiadł na wielbłąda i odjechał

Niczym z bajki o Alladynie

W skład kurortu Taba Heights wchodzi pięć hoteli, kilkuhektarowe pole golfowe, centrum sklepowe i rozrywkowe. Dwa razy w tygodniu w ciepłe wieczory na scenie odbywają się występy, podczas których tańczą m.in. arabskie tancerki. Sklepy się otworzone prawie do północy. Sprzedawcy są bardzo otwarci na kontakt z klientami. Byliśmy oczarowani tym, jak bardzo są ciepli, przyjaźnie nastawieni, otwarci, gościnni i uczciwi.

DSC_0325.JPG

DSC_0110.JPG

DSC_0111.JPG

DSC_0613.JPG

DSC_0125.JPG

DSC_0196.JPG

DSC_0205.JPG

DSC_0249.JPG

DSC_0221.JPG

DSC_0345.JPG

DSC_0467.JPGDSC_0455.JPGDSC_0453.JPG

DSC_0494.JPG

Arabowie są super!

Trafiliśmy do sklepu z herbatami i przyprawami. Młody mężczyzna o imieniu Michael zrobił nam herbatę i zaczął prezentować produkty swojego sklepu. Gdy nie znaliśmy niektórych nazw po angielsku, wtrącał je po polsku: czarnuszka, anyż. Gdy przyszli Rosjanie rozmawiał z nimi po rosyjsku. Otwartość i komunikatywność Arabów sprawia, że języków się nie uczą, lecz nimi nasiąkają. Michael ukończył egiptologię. Kilka wieczorów poświęciliśmy na pasjonujące rozmowy o historii.

DSC_0568.JPG

Zatrzymaliśmy się przy sklepie o intrygującej nazwie ISIS Perfumes. Perfumy dla terrorystów? ISIS to popularna nazwa Państwa Islamskiego. Weszliśmy do środka. Miły starszy człowiek o imieniu Ahmed zaproponował herbatę, a potem zaczął opowiadać o perfumach, które jego rodzina produkuje od pokoleń. Posiadają pod Kairem posiadłość, na której uprawiają rośliny i potem produkują z nich olejki, kremy i perfumy. Swoje produkty dostarczają dla czołowych marek świata m.in. dla Addict Dior, Coco Channel, Giorgio Armani, Hugo Boss, Channel 5, Rush Gucci.

– Ale dlaczego ISIS? – zapytałem.

– ISIS znaczy „królewskie” – odpowiedział i wszystko stało się jasne.

Moja żona wybrała kilka olejków. Właściciel dał jej na nie dużą zniżkę. Razem wyszło 40 USD. Nie mieliśmy jednak przy sobie pieniędzy.

– Przyniesiecie innym razem – uśmiechnął się i nas pożegnał.

DSC_0653.JPG

W recepcji pracował młody Rosjanin o imieniu Alex. Wyróżniał się wśród pracowników, bo był blondynem. Opowiedział mi swoją historię. Miał 23 lata, z czego 17 spędził w Egipcie. Znał ten kraj lepiej niż Rosję, w której się urodził. Rozmawiał po arabsku, znał kulturę. Pytałem go o kwestie bezpieczeństwa. Zaprzeczył, że jest tak źle, jak przedstawiają to światowe media.

DSC_0582.JPG

Zauważyłem u Egipcjan zadziwiającą jedność w kwestii mówienia dobrze o swoim kraju. Mają świadomość, że ich przetrwanie zależy od turystów, którzy powinni chcieć tutaj wrócić i robią wszystko, aby ci wrócili. Wypowiadają się dobrze o gościach  z Polski, Rosji i Izraela. Bardzo interesował mnie stosunek Arabów do Izraela. Spotkałem tylko jedną osobę, która powiedziała, że takiego kraju jak Izrael, nie ma. Istnieje jedynie Palestyna, w której mieszkają Żydzi i Arabowie.

DSC_0676.JPG

Młodzi Ukraińcy na jedną noc pojechali do obozu Beduinów. Wrócili zachwyceni. Postanowili spędzić u nich jeszcze kilka nocy. Chłopaki z Gdańska pojechali do Dahabu, aby nurkować ze sprzętem i zwiedzać Kolorowy Kanion. Też wrócili zachwyceni.

Wyprawę na pewno kiedyś powtórzymy. W najlepszych wspomnieniach będziemy nosić wszystkich pracowników hotelu El Wekala, a w szczególności załogę kuchni, która każdego dnia na talerzach podawała przede wszystkim swoje serce.

Maciek Strzyżewski

DSC_0489.JPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s