Klucz do człowieka

Odkąd pamiętam niewiele mówił. To, co od niego jedynie słyszałem to ”Cześć” na powitanie i „Na razie”, kiedy kończyliśmy załatwiać sprawy w jego biurze. Czy jest taki skryty zawsze, przy każdym i przy każdej okazji? Zadawałem sobie pytania. Intrygował mnie on i inni skryci ludzie, jemu podobni, których jest tak wielu. Próbowałem na różne sposoby pociągnąć go za język. Jednak za każdym razem bez skutku. Czułem się, że się mu narzucam, wchodzę na obszar, na którym wcale mnie nie chce. Tak się działo od przynajmniej dziesięciu lat, aż do zeszłego tygodnia. Wyklejał mój baner. Zadawałem mu różne pytania, lecz nie odpowiadał. Coś próbowałem opowiadać, lecz nie nawiązywał. Wtedy zadzwonił jego telefon. Nie był to zwykły dzwonek, lecz mocne rockowe wejście znanego utworu.
– Czy to muzyka bliska twojemu serca? – zapytałem.
– Pod warunkiem, że jest to Freddie Mercury – odezwał się ożywiony.
– Czy tak bardzo go lubisz? – kułem żelazo póki gorące. Od tego momentu nie musiałem już nic mówić. To było jego solo. Jego czas. Czuł się jak ryba wpuszczona do wody. Kwitł i unosił się nad ziemią. Fajnie było obserwować go w roli, która należała do niego. Przez przypadek znalazłem klucz, który otworzył jego zabarykadowane wnętrze. To było odkrycie! 
Towarzyszyło mi wspaniałe uczucie sukcesu. Odniosłem wrażenie, że tym kluczem nie tylko otworzyłem drzwi do jego wnętrza, ale przede wszystkim wypuściłem go z klatki. Uwolniłem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s