Rowerem przez wybrzeże

IMG_20170721_180637Kiedy  w grudniu 2015 Hania i Krzysztof opowiedzieli mi o swojej wyprawie rowerowej wzdłuż wybrzeża odczułem przypływ energii. Kiedy w marcu 2017 słuchałem podróżników, żeglarzy i alpinistów podczas corocznego festiwalu Kolosy w Gdyni, byłem gotowy, aby samemu coś zrobić. Wtedy postanowiłem przejechać rowerem trasę z Helu do Świnoujścia.

Od dawna nic ze sobą nie robiłem w sferze sprawności  fizycznej. Nie biegałem ani nie chodziłem na siłownię. Coraz częściej czułem się jak stary człowiek. W czasach szkolnych wiele chodziłem po górach, żeglowałem oraz jeździłem na rowerze. Gdy rozpoczęła się praca, na sport i turystykę nie było już czasu. Tak mi się wtedy wydawało.

Dzień 1. miasto_helPrzez 120 km pociąg wiezie na Hel mnie i mój rower. Myślę o najbliższych dniach. Czy dam radę? Jestem dobrej myśli. Czuję, że kondycja drzemie tuż pod skórą. Na miejscu jem długą zapiekankę, powierzam się Bogu i ruszam w drogę. Pogoda jest wzorcowa. Mijam Juratę, Jastarnię, Kuźnicę i Chałupy. Półwysep Helski to zagłębie sportów wodnych. Co chwilę przejeżdżam obok szkół wind i kitesurfingu oraz sklepów ze sprzętem dla tych, którzy pływają na deskach. Zatoka Pucka wypełniona jest kolorowymi żaglami. Egzotyczny krajobraz.

Władysławowo, Rozewie, Jastrzębią Górę, Karwię staram się ominąć jak najszybciej. Na tym etapie jest mi bardzo ciężko. Sprawdza się to, o czym kitesurfingpisało wielu rowerzystów, że znacznie lepiej jest jechać ze Świnoujścia na Hel, bo wówczas wiatr jest twoim sprzymierzeńcem. Za Karwią jest już łatwiej. Nie jadę już pod górę i nie ma już tłumów turystów, straganów, piwa, lodów, balonów i dźwięków disco polo. Znowu jestem na łonie przyrody. Podczas jednego z postojów spotykam dwóch rowerzystów z Warszawy. Też jadą z sakwami i namiotem. Niczego nie planują. Jadą przed siebie drogami, które się przed nimi wyłaniają. Chciałem dojechać do Dębek, ale nie daję już rady. Rower przypinam do drzewa. W lesie rozbijam namiot. Z trudem do niego wchodzę. W nocy nie mogę spać z powodu bólu nóg i kolan. Przeholowałem.

Dzień 2. Z trudem wychodzę w namiotu. W polowym barze kupuję wrzątek i przygotowuję sobie gorący kubek o smaku grzybowym. Po dwóch godzinach trudnej, terenowej jazdy odkrywam, że z tylnego koła schodzi powietrze. IMG_20170719_112623Nie mam zapasowej dętki. Nie zakładałem takiego scenariusza. W życiu mam zawsze szczęście i tak miało być i w tym przypadku. Docieram do turystycznej miejscowości o nazwie Lubiatowo. Najpierw jem dobry obiad w barze, a dopiero potem rozwiązuję swój problem. We wsi znajduje się wypożyczalnia rowerów. Mężczyzna zakłada mi dętkę, taką jaką ma i zapewnia, że wytrzyma ona do końca. Ja nie jestem jednak o tym przekonany. Dowiaduję się, że 7 km dalej, w wsi Choczewo, znajduje się sklep rowerowy. Zbaczam z trasy, aby zdobyć właściwą dętkę. Dojeżdżam do sklepu i nie mogę w to uwierzyć. Jest zamknięty! Jeżeli pojadę dalej to następnego po drodze już nie znajdę. Pani z apteki informuje, że pan ze sklepu rowerowego zawsze w środy jeździ po towar i dlatego jest zamknięte. Pyta mnie czego potrzebuję, po czym idzie na zaplecze i przynosi mi dwie właściwe dętki. W aptece kupuję magnes, który ma złagodzić dolegliwości związane z zakwasami. Jestem bardzo szczęśliwy. Dalej jadę szosami. Planuję dojechać do Główczyc. W Wicku znowu schodzi mi powietrze. Pompuję koło, jadę dalej i pompuję ponownie. Po drodze spotykam dwie dziewczyny, które jadą ze Świnoujścia. Są całe w błocie. Pojechały szlakiem koło Kluk, który na mapie jest zaznaczony jako rowerowy, a w praktyce na odcinku kilku kilometrów jest zupełnie nieprzejezdny, o czym na wielu forach internetowych przesIMG_20170720_074845_HDRtrzegają.

Robi się ciemno. Zjeżdżam w las. Rozbijam namiot, przypinam do niego rower i kładę się spać. W nocy jakiś mężczyzna w oddali tłumaczy kobiecie, że tutaj śpi rowerzysta. Noc jest trudna. Kilka razy coś lub ktoś przechodzi obok.

Dzień 3. IMG_20170720_083146_HDRBudzi mnie krzyk gęsi we wsi. Chcę jak najszybciej stąd odjechać.  Trawa jest długa. Mam mokry namiot. Mokre spodnie i buty. Na przystanku autobusowym porządkuję swoje rzeczy i wymieniam oponę. Po drodze natrafiam na Biedronkę, ale to nie jej potrzebuję. Szukam małego wiejskiego sklepu, gdzie mogę kupić kilka prostych produktów i przy jakimś stole zjeść normalne śniadanie. Na płatki z mlekiem w namiocie nie miałem dzisiaj ochoty. Przy sklepie spotykam rowerzystę, który jeździ  po 150 km dziennie. Mówi, że chce zmienić pracę, aby mieć więcej czasu na jazdę rowerem. Poprzedniego dnia zrobił sobie odciski na pośladkach. Zgadza się, że siedzenie to największy problem w trakcie jazdy. Nogi można przyzwyczaić do wysiłku, ale jak przyzwyczaić pupę?

Po śniadaniu wyraźnie wstępuje we mnie energia. Pogoda jest piękna. Warunki wyśmienite. Jadę dalej. Zbliża się do mnie mężczyzna na drogim górskim rowerze i jedzie obok. Przyjechał z żoną na wczasy do Ustki, ale nie lubi siedzieć w miejscu i chodzić na lody. Dlatego wyskoczył na 100 km przejażdżkę. Tak robi każdego dnia. Kocha rowery. Ma ok. 40 lat. W Smołdzinie się rozstajemy. Mijam Gardnę Wielką, Objazdę i Ustkę. Chcę dojechać dzisiaj do Darłowa. Robi się późno. Po drodze widzę znak z napisem: Camping – 400 m. Postanawiam się w nim zatrzymać. Droga jest mało zachęcająca. Wjeżdżam do wsi, która jest jeszcze mniej zachęcającej. Myślę o powrocie na główną szosę. Wtedy ukazuje się przed moimi oczami potężny, bajecznie piękny ogród z kolorowymi, stylowymi domkami, przyciętymi krzewami i tysiącami kwiatów. Zamiast rozbijać namiot, wyciągam z właściciela rodzinną historię powstania tego niezwykłego miejsca. Mam do swojej dyspozycji łazienkę. W końcu mogę się porządnie wykąpać. Kładę się w czystym, wygodnym namiocie i czytam „Heban” Kapuścińskiego.

Dzień 4. W trakcie jazdy zaczyna padać. Nie ma gdzie się schronić. Żadnych drzew, przystanków autobusowych. Zakładam foliową pelerynę, która bardzo pomaga. Najgorsze jest to, że mokną i marzną mi kolana. W żaden sposób nie mogę uciec od tego problemu. Nie mam wyboru i muszę jechać dalej. I znowu bardzo mi pomaga gorący kubek. W Bukowie Morskim mijam piękny średniowieczny kościół, tak piękny, że się zatrzymuję, aby go obejrzeć. Należy do Kościoła Polsko Katolickiego. Rozmawiam z robotnikami, którzy tam pracują. Okazuje się, że jednym z nich jest ksiądz. Długo ze sobą rozmawiamy, gdyż mamy wspólne pasje – Boga i kościół.

436089

W Rzepkowie robię skrót przez pole na Łazy. Przejeżdżający obok samochód ochlapuje mnie gliniastą kałużą. Glinę mam nawet między zębami. Jeszcze nigdy nie widziałem, aby ktoś wyglądał tak, jak ja teraz. Jestem pokryty błotem od stóp do głów. Rower i sakwy też. Szukam jakiegoś gospodarstwa, aby się umyć. Zamiast jechać dalej spędzam godzinę na płukaniu się. Moje najważniejsze ubrania są mokre, a nie jest ciepło.

Łazy, Unieście, Mielno, Sarbinowo. Chcę jak najszybciej dojechać do Kołobrzegu, gdzie mam zatrzymać się u znajomych, ale nie zapowiada się, aby to miało szybko nastąpić. Problemy się piętrzą. Droga w Gąskach jest prawie nie przejezdna. Brnę w błocie przez kilka kilometrów. Potem przez kałuże w lesie. Jestem umordowany i zmarznięty. Kiedy w Ustroniu Morskim postanawiam zjechać na szosę przed moimi oczami pojawia się idealna ścieżka rowerowa, która prowadzi mnie do samego Kołobrzegu.

IMG_3789

Miejscowość, która ma na co dzień tylko 50.000 mieszkańców w lecie staje się jednym z największych miast w Polsce. Po ulicach chodzą niewyobrażalne ilości ludzi. Akurat trafiłem na początek festiwalu muzyki elektronicznej o nazwie Sunrise. Setki nastolatków z piwem w jednej ręce i papierosem w IMG_20170721_194743drugiej zmierzają w kierunku filharmonii. To pewne, że tej nocy w życiu  wielu z nich wydarzy się jakieś zło. Na skrzyżowaniu ulic stoi duży, pompowany kościół, a obok scena, z której płynie przesłanie, że Bóg zapewnia człowiekowi ratunek. Wiele osób przystaje, bierze ulotki. Widać osoby modlące się. Szacunek dla ewangelistów w czerwonych koszulkach z napisem: Jezus walczy o Ciebie!

Dzień 5. Wzorcowa trasa rowerowa – Sianożęty, Kołobrzeg, Grzybowo, Dźwirzyno, Mrzeżyno. Piękne, puste plaże na byłych wojskowych terenach niedostępnych dla samochodów. Mam to, co lubię najbardziej – szum morza i śpiew ptaków. Rowerzyści, którzy jadą z sakwami z naprzeciwka pozdrawiają mnie. Marzy mi się spędzenie nocy na plaży, ale zapowiadają deszcz. Nie chcę ryzykować. Znowu śpię w lesie.

IMG_20170723_100422Dzień 6. Mijam Rewal i zatrzymuję się przy ruinach słynnego kościoła w Trzęsaczu. Kiedyś stał 2 km od morza. 2 marca 1874 roku kościół stał już tylko 1 m od klifu. W tym dniu odbyło się ostatnie nabożeństwo, po którym pastor poprosił, aby wierni zaczęli wynosić z budynku wyposażenie. Tak rozpoczęła się ewakuacja kościoła. Kilka lat później morze zabrało cmentarz i odsłoniło fundamenty. W nocy z 8 na 9 marca 1901 roku runęła pierwsza ściana. Ostatnie zawalenie miało miejsce w 1994 roku. Do dzisiaj zachowała się już tylko jedna ściana.

linia-brzegowa

Dziwnów, Wisełka, Biała Góra. Jestem bardzo zmęczony. Zapewne sprawdza się zasada, że po 80% wykonania zadania człowieka opuszczają siły. Kilka razy byłem dzisiaj niemile zaskoczony przez znaki, które informowały, że do celu pozostało znacznie dalej niż mi się wydawało. Siedzę na ławce na promenadzie w Międzyzdrojach. Świeci słońce. Z IMG_20170722_150426jednej strony widzę klify Wolińskiego Parku Narodowego, z drugiej Świnoujście. Krajobraz jak nad Morzem Śródziemnym. Wydaje się, że jestem już na miejscu. Dojazd do Świnoujścia zajmuje mi jednak jeszcze dwie godziny przez leśne drogi z korzeniami. Zrobiłem to!

Czy nie łatwiej i szybciej byłoby przejechać tę trasę samochodem? Zapewne, ale czy w życiu liczy się tylko to, aby było jak najłatwiej i jak najszybciej? Czy rozwiązywanie problemów, które pojawiają się po drodze do celu nie jest równie ważne jak osiągnięcie samego celu? Zdecydowanie tak. Tego się przede wszystkim nauczyłem podczas mojej podróży. Nauczyłem się też kąpać w pół butelce wody.

Maciek Strzyżewski

swinoujscie-1314737_960_720

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s