Prawdziwy orgazm i sztuczna miłość

Świat stanął na głowie i próbuje resztki ocalałych nagiąć do swojej odwróconej perspektywy. Dzieje się tak na pewno w sferze seksu.

Pewna mężatka tłumaczyła mi kiedyś, że seks z mężczyzną, który by ją pociągnął wart jest zachwiania dotychczasowej stabilizacji. Myślałem, że żartuje, że przekomarza się, że ćwiczy sztukę argumentacji. Ona jednak mówiła zupełnie poważnie. Miała kochającego męża, którego zawsze publicznie chwaliła i miała za co. Wyglądali na szczęśliwe, zgrane małżeństwo i takim byli. Pewnego dnia kobieta ta spotkała młodszego mężczyznę, który miał właśnie to coś, co w jej duszy zagrało i nie chciała się temu oprzeć. Nabrała jeszcze większego apetytu na życie. Zaczęła się odchudzać, stroić i gardzić swoim podstarzałym mężem. Zaczęła się otaczać młodszymi koleżankami. Czuła się jak jedna z nich. Kwitła przez kilka tygodni, ale już wkrótce okazało się, że wcale nie jest partnerką ani dla tych dziewczyn, ani nie jest tak atrakcyjna dla facetów, dla których chciała być przedmiotem pożądania. Bańka nagle pękła. Popadła w rozgoryczenie i nazwała życie okrutnym, a ludzi niewdzięcznymi. Mąż, który o wszystkim wiedział znów stał się dla niej pewnym oparciem. Nigdy nie zrobił jej wyrzutów. O mały włos, a mogła go stracić.

Piosenkarka, Justyna Steczkowska, wspominała jakiś czas temu w radio swojego nieżyjącego przyjaciela, też muzyka, Grzegorza C. To bardzo miłe, gdy ktoś pamięta i wspomina osobę, której już nie ma między nami. Dzięki temu człowiek ten nadal żyje. Chciałbym tak mocno wyryć się w sercach ludzi, aby latami chcieli czerpać z tego co po sobie zostawię. Wtedy jednak znana piosenkarka zaczęła mówić rzeczy dla mnie niezrozumiałe. Robiła to publicznie i bez cienia zażenowania. Powiedziała, że Grzegorz umiał prawdziwie kochać. Nie znałem go od tej strony więc z zainteresowaniem słuchałem. „Grzegorz potrafił tak kochać, że gdy spotkał pewną piękną kobietę, umiał wyjść z domu tak jak stał zostawiając za sobą wszystkie swoje rzeczy, żonę i dzieci, aby związać się z ukochaną.” Słuchając dalej okazało się, że Grzegorz kilka lat później znowu wyszedł z domu, z tego samego powodu. Zastanawiam się ile kobiet chciałoby posiadać tak uczuciowego męża.

„Jest obraźliwa i seksistowska, szczególnie dla kobiet, które decydują się na przypadkowy seks” – brzmiały skargi Angielek na temat pewnej reklamy. Wygląda na to, że przypadkowy seks w Anglii jest tak normalny jak kawa, spacer czy film w kinie. Można nawet podać do sądu kogoś, kto mówi, że to patologia.

Praktycznie każdy obyczajowy film produkcji amerykańskiej przedstawia jeden schemat spotkania kobiety i mężczyzny. On na imprezie prosi o jej numer telefonu albo odprowadza ją wieczorem pod drzwi jej domu i pyta nieśmiało czy mógłby się jeszcze napić kawy. W obu przypadkach jego pytanie jest synonimem: Czy wpuścisz mnie do swojego łóżka? Gdy kiedyś w Ameryce, nieświadomy istnienia tego mechanizmu, poprosiłem pewną uroczą Hinduskę o numer telefonu, osoby które to usłyszały zrobiły wielkie oczy myśląc, że wylazło szydło z polskiego worka, a ja tymczasem jedynie chciałem się z nią zaprzyjaźnić. Ona właściwie odczytała moje intencje i dała mi swój numer. Podobała się Amerykankom ta moja dziewicza czystość, której nie byłem wtedy świadomy. Trzy razy okazały czego ode mnie pragną. Jedna z nich, szczęśliwa mężatka, napisała do mnie niedawno, aby wyznać, że wciąż nie może darować sobie, że nie uprawialiśmy ze sobą seksu, bo wie, że „byłby to w jej sercu skarb, który mogłaby przechowywać do końca życia”. Podobno byłem inny od pozostałych trzydziestu facetów, z którymi była przed i po mnie. Podsumowując swoje życie nie uważa, aby fakt, że spała z trzydziestoma mężczyznami, wskazywał na coś nienormalnego. Nie znała ich przecież jednocześnie. Nie była prostytutką. Nie płacili jej za seks. Kochała ich i dawała im to co miała najlepszego.

Gdy patrzę w szkole na malutkie dziewczynki, te z warkoczykami i kitkami, o buziach niewinnych i łagodności do której każdy człowiek powinien dążyć, to zastanawiam się czy one także będą kiedyś tak zniewolone swoją wolnością jak bohaterki filmu pt.: „Lejdis”, z papierosem w jednej ręce i puszką piwa w drugiej? Obserwując najbliższe otoczenie wygląda na to, że większość kobiet rozumie jednak swoją misję i umie się nią cieszyć. Umieją wychowywać te swoje małe, grzeczne dziewczynki na mądre kobiety, które będą umiały scalać i kochać swoje rodziny. Gdy ostatnio zapytałem się moich córeczek co je najbardziej cieszy je w życiu, „To że się nie rozwodzicie” odpowiedziały. Te małe dzieci już wiedzą o tym dramatycznym zjawisku i boją się go. Moja 25 letnia koleżanka budziła się w nocy i płakała, że rodzice się rozwiedli kiedy była dzieckiem. Może była przewrażliwiona, a może po prostu nie mogła się pogodzić z tym czym ludzie godzić się nie powinni, a mianowicie, że świat stanął na głowie.

Maciek Strzyżewski

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s