W pułapce sutanny

Tekst o duchownych, którzy z dala od oczu swoich wiernych znajdują pocieszenie w damskich ramionach. Temat delikatny i niewygodny, podobnie jak znany i powszechny.

Randka z proboszczem
W szkole średniej Ania była piękną, ciepłą i lubianą przez wszystkich dziewczyną. Zawsze uśmiechnięta, była gotowa, aby pomagać. Człowiek czuł się bezpiecznie, gdy była obok. Po ukończeniu szkoły wyszła za mąż za swojego kolegę z klasy. Zamieszkali w bloku na piątym piętrze bloku w Szczecinie. Urodziło im się dziecko, potem drugie, trzecie. Dziewczyna była bardzo opiekuńcza i pracowita. Pomimo mnóstwa obowiązków umiała znaleźć czas na pisanie poezji, czytanie książek i malowanie obrazów. Była bardzo religijna. Radio zawsze było nastawione na toruńską rozgłośnię.

W małżeństwie Ani i Bartka zaczęło się dziać coś niedobrego. W zasadzie to nigdy nie było dobrze. Przywiązali się do siebie, gdy on, jako nastolatek, trafił na odwyk. Praktykowała na nim swoje opiekuńcze instynkty. Wierzyła, że jej miłość go uleczy. Pobrali się. Chłopak miał długą przerwę w ćpaniu, ale znów się zaczął. Był bardzo inteligentny. Słuchał muzyki alternatywnej. Miał głębokie przemyślenia na temat życia. Był jednak bezużyteczny jako mąż i ojciec.

Urodziło się im czwarte dziecko. Trochę inne od reszty. Tamci bruneciki, a ta blondyneczka. Spotkałem ich kiedyś w mieście. Patrząc na czwórkę maluchów razem śmialiśmy się razem jakie to czasami cuda się zdarzają, że jedno dziecko potrafi być zupełnie inne od reszty. Gdy z domu zaczęły znikać kolejne przedmioty zamieniane na alkohol i narkotyki Ania rozstała się z Bartkiem.

Minęło kilka lat. Ania powtórnie wyszła za mąż.  Andrzej był bardzo ciepłym człowiekiem. Miał czas na rozmowę. Umiał słuchać ze skupieniem. Bardzo lubił rozmawiać na tematy duchowe i dużo o tym wiedział. Kolejne pytania o jego losy doprowadziły do zaskakującego wyznania: „A potem przez 13 lat byłem księdzem”. Andrzej był proboszczem Ani. Spotykali się, gdy Bartek pił. Pocieszał ją. Blondyneczka, która się później urodziła ma jego twarz.

Andrzej zrzucił sutannę, aby być z Anią. Zapłacił za to olbrzymią cenę. W ciągu krótkiego czasu utracił osiemdziesiąt procent świata, który był jego. Cała rodzina odsunęła się od niego. Odrzucili go koledzy księża, biskupi oraz mieszkańcy wsi, z której pochodzi. Pozbawił ich powodu do dumy. Stał się w ich oczach zdrajcą. Ksiądz, który ma kochankę na boku jest „ludzki” i „normalny”, ale ten, który rozstaje się ze stanem kapłańskim popełnia świętokradztwo.

Niby mąż
Małgorzata nie miała tyle szczęścia co Ania. Co prawda ojciec jej dziecka pieniądze przysyła regularnie i przynosi drogie prezenty, ale to wyłącznie od niego zależy kiedy i gdzie się zobaczą. Na spotkania zawsze przychodzi w sutannie. W głosie i w chodzie przebija maniera duchownego. Córeczce nie pozwala mówić do siebie „tato”. W obecności innych ma się zwracać do niego „proszę księdza”. Małgorzata jest umęczona tym niby związkiem i tą niby rodziną.

W koloratce i w slipach
Waldek ze swoją dziewczyną pojechał w letni dzień do Rowów. Idąc brzegiem morza dotarli na odludną plażę. Na kocu leżał mężczyzna, a po bokach dwie kształtne dziewczyny w bikini. Widok typowy w sezonie. Gdy przechodzili obok, mężczyzna z koca podniósł głowę. Waldek rozpoznał w nim księdza ze swojej szkoły. Zamurowało go. Nie wiedział co zrobić. Chciał coś powiedzieć, ale jedynie co z siebie wydusił to: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.” Kapłan w kąpielówkach zerwał się na równe nogi i podenerwowany wyszeptał. „Co ty wyprawiasz? Chcesz mi d….y wypłoszyć?”.

Historia pobożnego zniewolenia
Celibat wprowadzono w XI wieku za czasów papieża Grzegorza VII. Tłumaczono go życiem w czystości dla Boga. Nauczano, że kobiety są tymi, które kalają mężczyzn. Faktycznym powodem wprowadzenia bezżeństwa było budowanie potęgi instytucji Kościoła. Księża zwyczajnie nie mieli pozostawiać po sobie dziedziców.

Od tamtego czasu mężczyźni w sutannach padają ofiarami okrutnych ustaleń sprzed wieków, które są nie tylko sprzeczne z naturą, ale i z podstawowym podręcznikiem chrześcijaństwa jakim jest Biblia, a ta mówi: „Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony … dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakże będzie się troszczył o Kościół Boży?” (1 Tm 3,2-5).

Młodzi mężczyźni szczerze podejmują decyzję o służeniu Bogu i wstępują do zakonów oraz seminariów duchownych. Życie jednak nie jest jak romantyczna pielgrzymka czy oazowe ogniska z gitarą, podczas, których często takie decyzje się rodzą. Już wkrótce wielu z nich zda sobie sprawę, że nie da rady żyć w zgodzie ze swoim zobowiązaniem, a odwrotu nie ma. Znajdą się w pułapce, która pchnie ich w otchłań podwójnej moralności, chorób psychicznych, zboczeń i przestępstw na tle seksualnym.

Kościół nie ma żadnych propozycji dla swoich duchownych w kwestii zaspokojenia życia uczuciowego. Rozwiązaniem byłaby legalizacja małżeństw. Nie zapowiada się jednak, aby taki moment miał w najbliższej przyszłości nadejść.

Maciek Strzyżewski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s